Ile zarabia ginekolog?

Ile zarabia ginekolog?

To, ile zarabia ginekolog, zależy od kilku czynników. Jednym z najbardziej istotnych jest jego miejsce pracy. Łatwo się domyślić, że znacznie więcej pieniędzy zarobi, pracując w prywatnym gabinecie- najlepiej swoim- niż w publicznym szpitalu, przyjmującym pacjentów w ramach NFZ.
Wiele osób chciałoby wiedzieć, ile zarabia ginekolog, który dorobił się własnego, prywatnego gabinetu, w którym przyjmuje pacjentki. Nie ma co się oszukiwać- mało kto zarabia tyle pieniędzy, co prywatny lekarz. Ginekolog to specjalizacja, która jest bardzo potrzebna. Do dobrego prywatnego lekarza ustawiają się długie kolejki! Przeciętny człowiek może tylko zgadywać, ile zarabia ginekolog w prywatnym gabinecie. Z pewnością nie są to małe kwoty. Wielu ludzi zapomina jednak, że zanim lekarz ten osiągnął tak wysokie stanowisko, musiał ciężko pracować- zdobyć wykształcenie i stać się lekarzem specjalistą nie jest łatwo.
Ludzie z zazdrością zastanawiają się, ile zarabia ginekolog. Może się wydawać, że nie robi on nic specjalnego, przyjmując pacjentki, badając je i wysuwając diagnozę. Zawód ten wymaga jednak zaawansowanej wiedzy. Szczególnie, kiedy do ginekologa przychodzą pacjentki dotknięte intymnymi chorobami i nieprzyjemnymi dolegliwościami. Zadaniem lekarza jest odkrycie przyczyny problemu, a przede wszystkim znalezienie sposobu na wyleczenie cierpiącej pacjentki. To, ile zarabia ginekolog, jest adekwatne do wykształcenia, wiedzy oraz doświadczenia, jakie on posiada.
Mało jest ludzi, którzy dokładnie wiedzą, ile zarabia ginekolog. Łatwo jednak jest oszacować, na jakie zarobki mniej więcej może liczyć. Dobry lekarz, cieszący się poważaniem i chętnie odwiedzany przez liczne pacjentki, może przyjąć nawet około 20 osób w ciągu całego dnia. Koszt wizyty to przeciętnie 100- 200 złotych. Podążając tą metodą, nietrudno jest obliczyć, ile zarabia ginekolog. Oczywiście, od tej kwoty należy odliczyć koszty prowadzenia firmy, utrzymanie lokalu oraz podatek, lecz nawet pomimo tego wszystkiego, otrzymana kwota jest imponująca i może robić wrażenie,
Inaczej wygląda sytuacja w państwowych szpitalach i przychodniach. Ile zarabia ginekolog, który przyjmuje pacjentów w ramach NFZ? W tym przypadku, nie jest to zależne od liczby pacjentów, lecz od ilości przepracowanych godzin. Lekarz otrzymuje pensję, która często nie jest zbyt wysoka i można ją porównać do pensji szeregowego pracownika w wielu firmach. Nic dziwnego, że lekarze buntują się i strajkują. To, ile zarabia ginekolog w państwowej przychodni, jest niewielką kwotą, niedopuszczalną na tak wysokim i prestiżowym stanowisku! Zawód ten wiąże się z ogromną odpowiedzialnością i wymaga dużej wiedzy, dlatego lekarze powinni mieć znacznie wyższe zarobki, niż zwykli pracownicy.
Nikt nie powinien być zazdrosny o to, ile zarabia ginekolog. To całkowicie zasłużona kwota, zważając na umiejętności i wiedzę, jakie on posiada. Szczególnie, jeśli pracuje w zawodzie już od wielu lat i nieustannie się rozwija, uczestnicząc w różnego rodzaju szkoleniach i konferencjach.

Wybór dobrego liceum

Wybór dobrego liceum

Kończąc trzecią klasę gimnazjum, uczniowie stają przed bardzo ciężkim wyborem: co robić dalej ze swoim życiem? Czy iść do liceum, a jeśli tak, to na jaki profil? A może być dłuższe technikum, ale dające już uprawnienia do wykonywania jakiegokolwiek zawodu? Można też postawić na szkołę branżową pierwszego, a potem drugiego stopnia (dawniej nazywaną zasadniczą szkołą zawodową), która pozwala na nabywanie praktycznych umiejętności podczas dużej ilości praktyk w czasie załatwianych dodatkowo przez szkołę. W wyniku ostatniej reformy edukacji, gimnazjum już niedługo całkowicie wygaśnie, a uczniowie będą musieli stawać przed tego typu dylematami rok wcześniej, po szkole podstawowej. Jest to taki wiek, że rodzice powinni służyć dobrą radą, ale ostateczna decyzja powinna należeć do młodego człowieka, który powoli dojrzewa do tego, aby decydować o samym sobie.

W wyniku nowej reformy przeprowadzonej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, licea przestają być profilowane. Zasadniczo jest to zła wiadomość dla zdecydowanej części uczniów, którzy chcieliby móc specjalizować się w danej dziedzinie. Dotychczas było tak, że na pierwszym roku w liceum uczniowie mieli jeszcze wszyscy takie same przedmioty (ewentualnie jeden lub dwa dodatkowe w zależności od wybranej specjalizacji). Od drugiego roku zaczynały się już specyfikacje należące do każdego profilu oddzielnie. Uczniowie, którzy wybrali nachylenie humanistyczne mieli najczęściej, w zależności od szkoły, rozszerzoną historię, język polski, a czasami wiedzę o społeczeństwie oraz język angielski. Licea lingwistyczne prowadziły rozszerzony program nauki przynajmniej dwóch języków, a czasami wprowadzały nawet na podstawie trzeci. Nachylenie matematyczne specjalizowało się w matematyce, fizyce, a czasami także informatyce. Popularne były też nachylenia przyrodnicze, a także bio-chem, czyli rozszerzona biologia i chemia. Ostatni gimnazjaliści będą mogli jeszcze wybrać nachylenia, ale absolwenci szkoły podstawowej wrócą do starego systemu, w którym od pierwszej do ostatniej klasy będą się uczyć tego samego. Warto bowiem dodać, że np. matfiz nie miał historii, a przedmiot nazywany historią i społeczeństwem, humaniści natomiast najczęściej zbiorczą przyrodę zamiast geografii, chemii, fizyki i biologii. Brak specjalizacji spowoduje, że uczniowie przestaną móc się specjalizować i rozwijać w swoich pasjach, a także ciężej będzie im się przygotować do matury z tego, z czego naprawdę czują się dobrzy (ponieważ będą musieli zaliczyć jeszcze mnóstwo innych przedmiotów nieprzydatnych w rekrutacji na wymarzone studia).

Tak czy inaczej renomowane licea i tak zapewne będą miały mnóstwo chętnych. Zazwyczaj szkoły średnie walczą o nowych uczniów z powodu niżu demograficznego, a atrakcyjne nachylenia stanowiły pewien element konkurencji. Są jednak takie szkoły, do których ciężko się dostać, a kandydaci z niepokojem sprawdzają ile punktów do liceum jest im potrzebnych. Zazwyczaj przyznawane są one za oceny z poprzedniej szkoły, wyniki egzaminów, konkursy przedmiotowe.

Renta chorobowa – czy jest, komu się należy, ile wynosi?

Renta chorobowa - czy jest, komu się należy, ile wynosi?

„Zdrowie jest najważniejsze”. Brzmi to jak niezbyt wyszukany frazes, słyszany podczas różnych rozmów oraz wyczytywany w książkach, gazetach, czy Internecie. I chociaż jest oklepany, to zawsze prawdziwy. Nie tylko dlatego, że jeśli mamy zdrowie i siły, to możemy spełniać swoje marzenia itp. Równie ważny jest fakt, że możemy wtedy pracować, zarabiać pieniądze, dzięki którym przeżyjemy następny dzień. Co jeśli niestety zachorujemy i w związku z tym jesteśmy niezdolni do pracy? Z pomocą przychodzi renta chorobowa.

Komu przysługuje?

Renta chorobowa to świadczenie przyznawane przez Zakład Ubiezpieczeń Społecznych. Można ją otrzymać, jeśli jest się częściowo lub całkowicie niezdolnym do podejmowania pracy zarobkowej. Częściowa niezdolność do pracy dotyczy niemożności wykonywania pracy zgodnie ze swoimi kwalifikacjami. Całkowita niezdolność natomiast jest sytuacją, kiedy pracownik, ze względu na swój stan zdrowia, nie może podjąć żadnej pracy.

Oczywiście istnieje kilka warunków, na jakich przyznawana jest renta chorobowa. Do najważniejszych z nich należą:
– Pracownik musi zostać przebadany, a jego niezdolność do wykonywania pracy musi zostać orzeczona przez lekarza orzecznika oraz komisję lekarską z ramienia Zakładu Ubezpieczeń Społecznych,
– Pracownik stracił zdolność do wykonywania pracy podczas okresu składkowego lub nieskładkowego (czyli podczas okresu zatrudnienia, urlopu macierzyńskiego itp.) oraz w ciągu 18 miesięcy od zakończenia tych okresów,

Ważny jest również okres ubezpieczenia, ustalany na podstawie wieku, w którym nastąpiła niezdolność do pracy. Okresami tymi są (długość – wiek, w którym utracono możliwość do pracy):
– 1 rok – 30 roku życia.

Zasada obliczania okresu ubezpieczenia nie obowiązuje, jeśli:
– kobieta ma za sobą 20 lat stażu składkowego,
– mężczyzna ma za sobą 25 lat stażu składkowego.

A tak właściwie, to ile wynosi renta chorobowa?

Kwota, jaką chory otrzyma, uzależniona jest od długości okresów składkowych i nieskładkowych. Jeśli osoba jest całkowicie niezdolna to pracy, to kwotę tą oblicza się na podstawie:
– 24% kwoty bazowej, wyliczonej ze średniego wynagrodzenia bez składek. Ustalana jest ona w każdym roku. Od 1 marca 2018 roku jest to 3731,13 złotych brutto,
– po 1,3% podstawy za każdy rok okresów składkowych i po 0,7% za każdy rok okresów nieskładkowych,
– po 0,7% podstawy za każdy rok brakującego okresu do pełnych 25 lat okresów składkowych i nieskładkowych (od dnia złożenia wniosku do dnia osiągnięcia przez rencistę wieku emerytalnego).

Jeśli osoba jest częściowo niezdolna do pracy, to otrzymuje 75% renty ustalanej dla osób całkowicie niezdolnych do pracy.

Jaka w takim razie jest wysokość najniższej renty chorobowej? Jeśli chodzi o całkowitą niezdolność do pracy, to wynosi ona 1029,80 złotych brutto. W przypadku częściowej niezdolności, jest to 772,35 zł brutto. Natomiast średnia renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy wynosi 1653,06 złotych brutto.

Ile zarabia kasjer w biedronce?

Ile zarabia kasjer w biedronce?

Dla wielu osób bardzo interesujące jest to, ile zarabia kasjer w biedronce. Ten popularny sklep spożywczy z sukcesem podbił polski rynek i stał się miejscem, gdzie polskie rodziny najczęściej wykonują zakupy. Dzięki ogromnej ilości sklepów, zapewnia tysiące miejsc pracy w całej Polsce. Niejeden chciałby się przekonać, ile zarabia kasjer w biedronce. Ile wynosi pensja w firmie, która odniosła tak spektakularny sukces?
Aby znaleźć odpowiedź na takie pytanie, najlepiej porozmawiać z samymi pracownikami sklepu. Jeśli trafimy na rozmowną osobę, być może podzieli się ona z nami wiedzą o zarobkach w tej firmie. W taki sposób najłatwiej można dowiedzieć się, ile zarabia kasjer w biedronce. Duże obroty tych sklepów pozwalają pracodawcy oferować wyższe stawki, niż w większości marketach spożywczych. Dzięki temu, pracownicy mogą być bardziej zadowoleni z warunków finansowych, a co za tym idzie, będą wydajniej pracować i nie będą szukać innej pracy. To, ile zarabia kasjer w biedronce, jest dla wielu osób zadowalającą kwotą, która pozwala na całkiem wygodne życie.
Czy wszystkim odpowiada tego rodzaju praca? Niestety, bycie kasjerem to nie jedyne zadanie, jakie ma pracownik sklepu. Jego zakres obowiązków jest znacznie szerszy, przez co podczas pracy trudno znaleźć czas na głębszy oddech i chwilę wolnego. Dlatego nawet wiedząc, ile zarabia kasjer w biedronce, nie każdy jest skłonny iść do takiej pracy. Wystarczy przyjrzeć się pracownikom i zwrócić uwagę na to, jak wiele obowiązków wykonują. Przyjmowanie dostaw, dokładanie towaru, zmiana cen na półkach, pilnowanie dat ważności – to tylko niektóre z nich! A do tego oczywiście dochodzi także praca na kasie i obsługa klienta.
Mimo tego, ile zarabia kasjer w biedronce, mało jest chętnych na to stanowisko. Wielu ludzi nawet za wyższą stawkę nie chciałoby pracować tak intensywnie. Tego rodzaju praca na dłuższą metę jest bardzo wyczerpującą i może mieć zły wpływ na zdrowie i kondycję fizyczną. Szczególnie dźwiganie ciężkich rzeczy i praca w niskiej temperaturze podczas przyjmowania dostaw, mogą źle wpływać na organizm.
Każdy kto jest ciekawy, ile zarabia kasjer w biedronce, może poszukać odpowiedzi na to pytanie w różnych źródłach. Jeśli nie chce rozmawiać z pracownikami, wystarczy, że trochę poszpera w internecie. W ten sposób bez wątpienia znajdzie odpowiedź, chociaż trudno będzie ją zweryfikować i sprawdzić, na ile jest ona wiarygodna. W internecie łatwo można skłamać, ile zarabia kasjer w biedronce. Jest wielu ludzi, którzy chętnie koloryzują rzeczywistość, wypisując różne nieprawdziwe rzeczy na forach internetowych. Dlatego na wszelkie podane tam informacje należy patrzeć z przymrużeniem oka. Również na to, ile zarabia kasjer w biedronce. W jaki sposób sprawdzić, czy podana informacja jest prawdziwa? Najłatwiej byłoby ją zweryfikować, sprawdzając w kilku źródłach i porównując otrzymane dane. To najbardziej skuteczna metoda, pozwalająca otrzymać wiarygodną i kompletną informację na temat, ile zarabia kasjer w biedronce.

Zmiana

Zmiana

Będąc w szkole średniej nie miałam do końca sprecyzowanych planów na życie. Zakładałam, że prawdopodobnie pójdę na jakąś filologię, zostanę tłumaczem, ostatecznie wyjadę do kraju, którego język studiowałam. I tak sobie żyłam przez dwa kolejne lata, aż nadszedł czas wyboru przedmiotów maturalnych. Nie było mi potrzeba wiele, język polski i język obcy wystarczyłby do tego, abym dostała się tam, gdzie planowałam. Ale w ostatniej właściwie chwili zdecydowałam się jeszcze na biologię. Przez ten ostatni rok szkoły przyłożyłam się nieco bardziej do biologii, uczyłam się sama, a w pewnym momencie stwierdziłam, że tak właściwie to mi się ona nawet podoba. Zbliżający się egzamin maturalny skłonił mnie do tego, abym zasiadła do źródła wiedzy prawie nieograniczonej, jakim jest internet i sprawdziła czy biologia da mi wstęp na jakieś ciekawe studia. Przy wyborze kierunku studiów nadal moim priorytetem była filologia, ale dodałam jeszcze jeden kierunek ścisły. Bardziej z ciekawości czy mnie przyjmą niż z chęci studiowania tam. Jednak po wynikach matury, kiedy okazało się, że poszła mi lepiej niż się spodziewałam, i dostałam się wszędzie tam, gdzie aplikowałam, postanowiłam jednak wybrać kierunek dodatkowy. Pomyślałam sobie, że raz się żyje, najwyżej zrezygnuję i zacznę robić coś innego. W trakcie roku akademickiego zaczęłam dochodzić do wniosku, że to była jedna z najlepszych decyzji jakie mogłam podjąć. Odnajdywałam się w tym, co tam robiłam, widziałam siebie pracującą w ten sposób. Kolejne lata sprawiały mi coraz większą radość. Lecz w końcu nadszedł czas obrony pracy magisterskiej, po której nastał okres zawieszenia. Zaczęłam szukać pracy w zawodzie. Okazało się, że przez te pięć lat rynek się wysycił. A tam, gdzie miejsce było jeszcze do niedawna, ja się spóźniałam, bo dosłownie tuż przed chwilką kogoś zatrudnili. I tak moja cała kilkuletnia radość i pewność siebie zaczęła ulatywać.

Podjęłam decyzję, że czas się przebranżowić. Szukałam alternatywy, najlepiej takiej, która byłaby powiązana w jakiś sposób z moim wykształceniem. Któregoś dnia w przerwie w poszukiwaniach zabrałam się za sprzątanie wynajętego mieszkania. Postanowiłam umyć okna. Po jakimś czasie, zorientowałam się, że sprzątanie mnie relaksuje. Że lubię mieć czysto w domu i umiem robić tak, żeby było czysto. Sprawdziłam w internecie ile kosztuje mycie okien, sprzątanie domu, ile zarabia sprzątaczka. I podjęłam decyzję, że spróbuję właśnie w ten sposób zarabiać na życie. Początkowo wyszukiwałam oferty na portalach z ofertami w sąsiedztwie. Z czasem zaczęto mnie polecać. Zarobki stopniowo wzrastały i postanowiłam zarejestrować własną działalność. Zaczęłam inwestować, a zyski były coraz większe. Poszłam więc o krok dalej i zatrudniłam dziewczynę do pomocy, zleceń przybywało. Obecnie jestem właścicielką niemałej firmy sprzątającej, zarabiam całkiem dużo i właściwie mogłabym już tylko siedzieć i liczyć pieniądze, ale do tej pory lubię wziąć jakieś zlecenie i sama posprzątać u kogoś w domu, ponieważ to po prostu lubię.

Ile kosztuje przerejestrowanie samochodu z Niemiec?

Ile kosztuje przerejestrowanie samochodu z Niemiec?

Każdy, kto kupuje używany samochód w Niemczech i chce go sprowadzić do Polski, interesuje się tym, ile kosztuje przerejestrowanie samochodu z Niemiec Jest to koszt, którego po prostu nie da się ominąć i musi go ponieść każda osoba, która zamierza zarejestrować samochód na siebie. Również nabywca auta kupionego w Polsce musi zapłacić za rejestrację, chociaż wtedy jest to niższa kwota.
Ile kosztuje przerejestrowanie samochodu z Niemiec? Z pewnością przekona się o tym szybko każda osoba, która sprowadziła auto od naszego zachodniego sąsiada i zamierza go użytkować w Polsce. Koszt nie jest wysoki, ale warto go uwzględnić, kupując samochód. Aby się przekonać, ile kosztuje przerejestrowanie samochodu z Niemiec, wystarczy wybrać się do miejscowego urzędu miasta. Tam można dowiedzieć się, ile trzeba zapłacić za rejestrację, a także jakie dokumenty będą przy niej wymagane. Lepszym i szybszym rozwiązaniem jest sprawdzenie wszystkiego w internecie- w ten sposób można zaoszczędzić dużo czasu i dobrze przygotować się do wizyty w urzędzie. To szczególnie ważne w przypadku, kiedy mieszkamy daleko od urzędu. W takiej sytuacji najlepiej skompletować wszystkie dokumenty, aby nie było potrzeby jechać raz jeszcze.
Większość osób, zanim jeszcze sprowadzi auto, dowiaduje się, ile kosztuje przerejestrowanie samochodu z Niemiec. Nie trzeba dużo szukać, aby znaleźć tą informację. Jest ona dostępna na wielu stronach w internecie, dzięki czemu każdy, kto jest tym zainteresowany, może dowiedzieć się wszystkiego, nawet nie wychodząc z domu. Internet w krótkim czasie daje odpowiedź na pytanie, ile kosztuje przerejestrowanie samochodu z Niemiec.
Dlaczego tak wiele osób interesuje się tym tematem? Nie ma co się dziwić – zagraniczne auta, szczególnie niemieckie, cieszą się u nas ogromnym powodzeniem! Wielu ludzi jest zainteresowanych sprowadzeniem samochodu, gdyż bardzo łatwo znaleźć tani egzemplarz w dobrym stanie To, ile kosztuje przerejestrowanie samochodu z Niemiec, nikogo nie przeraża. Koszt ten jest niewiele większy, niż przerejestrowanie auta kupionego w Polsce.
Czy warto kupić samochód pochodzący z Niemiec? To dobre rozwiązanie dla każdego, komu zależy na oszczędnościach i chce zapłacić mniej za auto w dobrym stanie. Dlatego osoby szukające okazji powinny zainteresować się tym, ile kosztuje przerejestrowanie samochodu z Niemiec.
Nietrudno jest kupić niemiecki samochód używany, Wiele komisów, a także drobnych przedsiębiorców, zajmuje się sprowadzaniem aut pochodzących z zagranicznego rynku. To dla nich dobry zarobek, a dla prywatnych ludzi szansa, aby kupić niedrogi samochód w dobrym stanie.
Nie każdy orientuje się, ile kosztuje przerejestrowanie samochodu z Niemiec. Jeśli planuje kupić sprowadzone auto, będzie musiał dowiedzieć się, jaki jest to dokładnie koszt. Bez tej opłaty, nie będzie mógł zarejestrować pojazdu w Polsce i użytkować go w codziennym życiu. Dlatego to, ile kosztuje przerejestrowanie samochodu z Niemiec, ma znaczenie dla każdego, kto zamierza kupić niemieckie auto.

Ekologiczne ogrzewanie

Ekologiczne ogrzewanie

Niewątpliwy jest fakt, że stan powietrza w Polsce z roku na rok jest coraz gorszy. Wiele polskich miejscowości znajduję się rokrocznie w rankingu najbardziej zanieczyszczonych miast, szczególnie w sezonie grzewczym jesienno-zimowym. Jest to bardzo uciążliwe dla mieszkańców, którzy muszą radzić sobie z tym co roku, ale stanowi to globalny problem, przyczyniając się do pogarszania stanu środowiska i trucia ludzi. Ogrzewanie gazowe i elektryczne, to obecnie najbardziej czyste formy ogrzewania dostępne na rynku, mają jednak swoją cenę. Zatem ile kosztuje ogrzewanie domu gazem?
Począwszy od października, kiedy coraz krótsze dni i coraz chłodniejsze noce i wieczory zaczynają nam doskwierać, zaczyna się tzw. sezon grzewczy. Spółdzielnie mieszkaniowe rozpoczynają pracę w swoich kotłowniach, by mieszkańcy mogli przebywać w ciepłych domach. Ci, których nie obejmuje praca kotłowni spółdzielczych lub mają inne formy ogrzewania swoich mieszkań, również rozpoczynają sezon grzewczy. Problemu by nie było, gdyby każdy ogrzewał domy i mieszkania ekologicznie, jednak żyjąc w dość ubogim kraju, ponosimy konsekwencje barier cenowych umożliwiających zdrowsze i mniej zanieczyszczające formy ogrzewania pomieszczeń. Numerem jeden w największym wpływie na zanieczyszczanie powietrza w sezonie grzewczym są piece węglowe, wytwarzające ogrom związków trujących i chorobotwórczych, które zatruwają otaczające nas powietrze. Kolejnym dość poważnym problemem jest to, że nie tyle palenie węglem, co innymi rzeczami do tego nie przeznaczonymi, truje powietrze jeszcze bardziej. Na liście tej znajduje się plastik, gumy z opon, odpady drewniane zawierające duże ilości kleju i wiele innych przedmiotów, które w piecu nie powinny się znaleźć. Dość duże ceny drewna i węgla zmuszają tych mniej zamożnych do wykorzystywania wszystkiego do palenia w piecach. Ma to tragiczny wpływ na stan powietrza i jego zanieczyszczenia, co bezpośrednio przekłada się na zdrowie ludzi. Powietrze jest nam niezbędne do życia, jednak w tym okresie lepiej jest unikać różnych spacerów i przebywania zbyt dużej ilości czasu poza domem, by unikać wdychania zanieczyszczonego powietrza, które jest powodem wielu chorób, czy nawet nowotworów. Warto zainwestować w zdrowie swoje i całej planety, a ogrzewanie gazowe czy elektryczne to świetny pomysł. Obecnie wiele gmin i miast stara się uzyskać dofinansowanie z Unii Europejskiej na modernizacje ogrzewania. Istnieją programy operacyjne, które mają na celu poprawę warunków powietrza w kraju. Często wiąże się to z termomodernizacją budynków, czyli ich ociepleniem, co wpływa też na zmniejszenie ilość ciepła, jakie jest potrzebne do ogrzania mieszkania i utrzymania go w odpowiedniej temperaturze. Można więc skorzystać z takiej formy wsparcia i wymienić swoje stare ogrzewanie, bardzo niebezpieczne dla środowiska, na nowe, zdrowsze ogrzewanie. Tylko czy ogrzewanie gazem jest drogie? Zależy to od wielu czynników, takich jak powierzchnia domu, czy jest ocieplony i jaką temperaturę chce się utrzymać. Może się to okazać droższe, ale korzyści dla zdrowia będą o wiele większe.